• Wpisów: 429
  • Średnio co: 5 dni
  • Ostatni wpis: 6 dni temu, 16:42
  • Licznik odwiedzin: 63 095 / 2483 dni
 
gdzietuwyjsckrakow
 
To była szalona i pełna wrażeń wycieczka.

65189161_403030676976303_8054057591266869248_n.jpg

Drugiego dnia ruszyliśmy dalej- na południowy brzeg Balatonu do Siofoku. No i się zakochałam. Balaton stał się moim ulubionym jeziorem a plaża w Siofoku okazała się najlepszą, na jakiej byłam. Dlaczego? Ponieważ jezioro to od południa jest strasznie płytkie. Nawet daleko od brzegu woda sięga po kolana. Jakby tego było mało, dno jest piaszczyste. Lepiej być nie mogło. Tym bardziej że ponownie żar lał się z nieba, a plaża nie była przeludniona.

64596093_1714223568877235_5712624292605198336_n.jpg

Przy brzegu znajduje się kilka niezłych knajpek
i sklepów oraz nasz Aranypart Camping. Nie miałabym żadnych zastrzeżeń do tego miejsca, ponieważ ceny były spoko (około 30 000 forintów za dwie noce za wszystkich), było czysto i ogólnie ładnie. Niestety okazało się, że mają straszny burdel w papierach. Najpierw zapłaciliśmy za jedną noc, a potem za drugą, gdy postanowiliśmy zostać tam jeszcze jeden dzień. Przy płatności za druga recepcjonistka nie policzyła pełnej kwoty i nagle okazało się, że musimy dopłacić. Gdy powiedziałam, że w ramach przeprosin za sytuację powinni dać nam zniżkę obsługa przestała być miła. Gdy przyniosłam brakujące 10 000 forintow okazało się, że trzeba dopłacić jeszcze 0.40 forinta czego powiedziałam, że nie zrobię, ponieważ powiedziano mi, że brakuje 10 tysięcy nie więcej i byłaby to już trzecia dopłata. Minusem było też zamykane na noc wejście na plażę, przez co wracając, musieliśmy obchodzić cały kemping dokoła i czekać aż portier nam otworzy.
Gdyby nie sprawa z dopłatą to obsługa miałaby dobrą ocenę. Pierwszego dnia przyszli nawet poinformować, że będą mieli zlot fanów Skody Oktawii i będzie głośno oraz dużo ludzi.

65171265_457538388143186_5397974378614882304_n.jpg

Trzeciego dnia postanowiliśmy przejechać na północy brzeg Balatonu obfitujący w winnice, ale o nich w następnym poście. Tu opowiem Wam o najdziwniejszym kempingu, na jakim byłam, czyli Lavendula Naturista Kemping. Był to kemping dla naturystów. Warunkiem obozowania było chodzenie nago. Okazało się to bardzo ciekawym doświadczeniem i byliśmy zachwyceni. Poza tym cena (14000 forintów) oraz infrastruktura kempingu również nas nie zawiodły. Czyste toalety
i prysznice, restauracja, mnóstwo ławek i stołów, każdy ma dedykowane miejsce, gdzie powinien się rozbić. Plaża niestety mniejsza, dno kamieniste
i głęboko, ale kemping rekomendował nam te minusy.

65075950_691470401300378_7187211561755213824_n.jpg

Podsumowując, polecam Wam południowy brzeg Balatonu tylko, może poszukajcie tam kempingu dla naturystów, bo taki obóz daje niesamowitą wolność.

65227164_512043049337596_6037850361698451456_n.jpg

Nie możesz dodać komentarza.
Tylko zalogowani użytkownicy mogą komentować ten wpis.