• Wpisów: 521
  • Średnio co: 5 dni
  • Ostatni wpis: 2 dni temu, 15:26
  • Licznik odwiedzin: 66 551 / 2661 dni
 
gdzietuwyjsckrakow
 
Miało być dobre, a wyszło słabe. Moje dwie serialowe pomyłki i jedna filmowa.

never-1462743_1920.png

1. "The end of the f *** ing world". Co to do cholery ma być?! Historyjka o dwójce nastolatków, którzy zamiast uciekać z domu przed siebie, powinni wybrać się najdalej na terapię. Ona ma borderline,
a on zadatki na dobrego psychopatę. Serial wprowadza widza w dyskomfort obserwatora, który to według psychologii pojawia się, gdy obserwujemy zachowanie chorobowe.

the-end-of-the-fing-world-sezon-2-season-2-cover-okladka.jpg

2. "Torchwood". Jeśli już twórcy decydują się na serial proceduralny (w każdym odcinku nowa zagadka, główna oś fabularna jest tu dodatkiem) to muszą czymś zainteresować widza, aby chciał wracać
w każdym odcinku do tego samego. Tu nie ma nic interesującego. Kryminalne zagadki z zaświatów już niejednokrotnie widzieliśmy i rozwiązywali je mniej irytujący bohaterowie niż Gwen.

pobrany plik (1).jpeg

3. "Chappie". Niby pomysł spoko, bo grupa bandziorów adoptuje robota. Dobra obsada i zespół Die Antwoord z cała swoją pokręconą estetka wrzucony do produkcji. Coś tu jednak nie zagrało. Film jest miałki, nudny i ma kilka ekstremalnie koszmarnych efektów specjalnych. Najbardziej denerwował mnie jednak wymuszony sentymentalizm. Dev Patel, Hugh Jackman i Sigourney Weaver chyba w ramach przegranego zakładu byli zmuszeni w tym zagrać.

7673495.3.jpg

Podsumowując, nie polecam.

Nie możesz dodać komentarza.
Tylko zalogowani użytkownicy mogą komentować ten wpis.